W pierwszym dniu jesieni, gdy z chmur łzy kapały, bo Pan Bóg się zasmucił, że Go dzieci nie chciały, nagle, jakby chcąc pocieszyć Przyjaciela swego, przeleciały dwa ptaszki wzdłuż nieba szarego.
I tak długo w łez deszczu maluchy latały, aż Pan Bóg się uśmiechnął i dał promyk mały, by się nie przeziębiły niebieskie ptaszyny z winy tych, których Boga zasmuciły czyny.
A już po krótkiej chwili Bóg rozproszył chmury i dwa dobre stworzenia wzbiły się do góry. A gdy tak ptaszki z radością zwiedzały obłoki, człowiek tylko popatrzył i powiedział: Hm, sroki.


Ujmujący wiersz! Przemyślenia o relacji człowieka z Bogiem i prostocie natury są bardzo poruszające. Sroki symbolizują tu małe chwile radości, które mogą przynieść ukojenie. Warto zastanowić się nad własną duchowością i doceniać piękno otaczającego nas świata.
Dziękuję i zapraszam, będzie tu więcej mojej małej poetyckiej twórczości.