Przez ostatnie miesiące (od września w zasadzie) mało tu się pojawiały moje wpisy. Działo się tak, ponieważ od września zeszłego roku zaczęłam pracować jako wychowawca w świetlicy małej wiejskiej szkoły na Pomorzu.
Dzieliłam przez ostatnie miesiące czas między domem i dziećmi (w tym najmłodsze skończyło właśnie 2 latka) a pracą w szkole. Na bloga nie starczyło już mi czasu i siły.
Praca w szkolnej świetlicy jest wyczerpująca i zabiera mi mnóstwo energii, choć relacje z uczniami (w mojej małej szkółce są cudowne dzieciaki) wynagradzają nieraz włożony trud. Najbardziej jednak szkoda mi czasu zabranego moim własnym dzieciom, szczególnie temu najmłodszemu, który dopiero się kształtuje i mnie potrzebuje.
Bycie matką to ciągłe wybory…
(co o tym myślicie, może macie jakieś doświadczenia w dokonywaniu wyboru praca zawodowa czy macierzyństwo?
cdn.
