Było sobotnie przedpołudnie. Do świąt Bożego Narodzenia pozostał tydzień. Jarek wrócił z cotygodniowych większych zakupów.
– Mam nadzieję, że kupiłem wszystko – powiedział na wstępie.
– Z listą to nie takie trudne – odparła Dominika, zajęta przebieraniem Nikosia.
Jako świeżo upieczona „pani domu” wyrobiła sobie nawyk robienia listy zakupowej. Zauważyła, że zakupy z listą idą sprawniej, a do tego młodzi rodzice nie wydają pieniędzy na niepotrzebne artykuły.
– Pieluszki były w promocji. Przy zakupie dwóch opakowań za drugie zapłaciłem połowę ceny – ucieszył się Jarek.
– Ty to masz szczęście do promocji, Jareczku.
Dominika myślami była już przy kolejnej liście – tej przedświątecznej. Na szczęście nie musiała przygotowywać wszystkiego sama, bo na Wigilię zaprosiła ich jej mama.
– Wiesz co, Jarek, moja mama zaprasza nas na Wigilię – uznała, że sobotnie przedpołudnie to odpowiedni moment, aby porozmawiać o zbliżających się wielkimi krokami świętach.
– No dobrze – odparł beznamiętnie mężczyzna.
Kobieta czuła, że jej mąż niezbyt chętnie ruszy się w wigilijny wieczór z domu – Jarek był domatorem – postanowiła przedstawić mu dobre strony spędzenia Wigilii z jej mamą.
– Wiesz, będę miała lżej z przygotowaniem dań na kolację. Ustalimy z moją mamą, która z nas jakie potrawy przygotuje. Nie będę też musiała wszystkiego wysprzątać na błysk, bo nikt do nas nie przyjdzie w gości.
Mama Dominiki lubiła porządek, aż za bardzo. Gdyby to ona przychodziła w gościnę do nich do domu, młoda mama czułaby presję, że musi sprostać wyśrubowanym standardom.
– Poza tym, wiesz, kotek, moja mama jest całkiem sama, a nikt nie powinien być sam w Wigilię.
Tak, historia rodzinna Dominiki była dość skomplikowana. To właśnie rozpad małżeństwa jej rodziców był jedną, choć pewnie nie jedyną, przyczyną jej problemów z psychiką. Jednak te doświadczenia były już za nią i choć ich skutki odczuwalne były do tej pory, Dominika nie chciała już rozdrapywać starych ran. Udało jej się stawić czoło depresji i dzięki pomocy specjalistów, lekom i modlitwie (także jej męża za nią) wygrała tę bitwę. Walka nadal trwała, ale nie była sama. Założyła swoją rodzinę, o którą, razem z ukochanym człowiekiem, dbała. Jej rodzice podejmowali własne decyzje, poza tym żyli w innych czasach. Nie mieli tyle wsparcia i form pomocy, co obecnie. Teraz mama i tata Dominiki ponosili konsekwencje rozpadu rodziny, ona mogła tylko zadbać, żeby choć w święta złagodzić ból samotności.
– Masz rację, kochanie. Pojedziemy do twojej mamy w Wigilię. A odnośnie choinki, to w leśnictwie Dębogórze, kilkanaście kilometrów od nas, można samemu wyciąć. Wychodzi taniej i wiadomo, że drzewko jest świeże.
– To świetnie. Nie wiedziałam, że jest taka możliwość, żeby własnoręcznie wyciąć choinkę.
– Jest, jest, Dominiczko, tyle że musiałbym już dzisiaj tam pojechać. Między dziesiątą a czternastą można ścinać drzewka, a dochodzi już jedenasta.
– O, to może pojedziemy z tobą. Nikoś zobaczyłby, jak jego tata pracuje jako drwal.
Nie było chyba lepszego sposobu na spędzenie soboty na tydzień przed Świętami Bożego Narodzenia niż wyprawa do lasu po choinkę. Dominika czuła się szczęśliwa. Nie musiała już bać się samotnych, pustych świąt, takich jakie przeżywała po rozpadzie małżeństwa rodziców. Mogła teraz jechać razem z mężem i synkiem po świąteczne drzewko.
Gdy cała rodzina dotarła na miejsce okazało się, że trzeba mieć własną siekierkę lub piłę, żeby wyciąć choinkę. Jarek szybko uporał się z brakiem sprzętu i pożyczył niewielką piłę do drewna od starszego mężczyzny, który właśnie skończył wycinać swoje drzewko. Pojawił się jeszcze jeden dylemat, jaki rodzaj choinki wybrać. Leśnictwo oferowało świerki, jodły, a nawet sosny. Dominika, mieszkając jeszcze z mamą, pomagała jej co roku z zakupie choinki z targowiska. Wiedziała, że jodła jest najmniej kłująca i najbardziej wytrzymała, dlatego jej wybór padł właśnie na to drzewko. W końcu po oględzinach dostępnych jodeł i wskazaniu przez młodą mamę konkretnego egzemplarza, Jarek przystąpił do dzieła. Jego mały synek z zainteresowaniem wpatrywał się w tatę ścinającego drzewo. Mężczyzna był dobrze zbudowany, miał silne ramiona i duże mocne ręce. Kobieta mogła czuć się przy nim bezpieczna. Tak też czuła się przy nim Dominika. Tego dnia wszyscy troje wrócili do domu spełnieni. Pooddychali świeżym leśnym powietrzem, mieli wymarzone bożonarodzeniowe drzewko, a co najważniejsze mieli siebie nawzajem.
Cdn.

