Snuje się wiersz w wyobraźni niedoszłego poety,
Jak dziurawa łódź, co chce, a nie może wypłynąć.
Tak słowa, zbrukane pierworodną winą, nie mogą, choćby chciały
Unieść się nad ziemią.
Tylko jeden dotyk może wodę zmienić w dobre stare wino,
Jeśli zechce, rzecz jasna,
Bo być może, że czas, że godzina jeszcze nie nadeszła,
Jeszcze musi dojrzeć.
By się nie stał przypadkiem poeta – partaczem, który słowa zamienia
W tanie wodolejstwo.
