Mijają pory roku, jedna po drugiej, a ja zauważam, że czas zaczynam liczyć bardziej w latach niż w tygodniach czy miesiącach. To chyba przychodzi z wiekiem.
Poszczególne dni nie są już dla mnie tak istotne jak kiedyś. Teraz bardziej liczą się lata oraz poszczególne „okresy” roku, np. okres bożonarodzeniowy, Wielki Post, listopadowy czas zadumy czy czas wakacyjnego odpoczynku.
Lata nabierają pewnej powtarzalności. Czas jest cykliczny, choć spiralny – nic nigdy nie jest takie samo.
