Dla innych możemy być nikim, dla Niego jesteśmy WSZYSTKIM. Cenniejsi niż życie Boga, dla nas poszedł na śmierć.
Czasami czuję, że w oczach świata nic nie znaczę. Za św. Faustyną mogę powtórzyć: „Jestem przepaścią nędzy, jestem nicością samą (…)” (Dz. 1489). Co więcej, wydaje mi się, że moja rodzina, moje dzieci, które dla mnie są drogocennym skarbem, dla innych nie mają większego znaczenia, są im obojętne.
Z takimi odczuciami łatwo można ulec zniechęceniu, a nawet wpaść w rozpacz i nieustanne wyrzucanie sobie, że nie mamy żadnej wartości. Tak byłoby pewnie i ze mną, gdyby nie On.
Mimo tego, że rzeczywiście „(…) grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć (…)” (Rz 5, 12), to nie należy zapominać o działaniu łaski. I tu znów odwołam się do jednej z moich ulubionych świętych, która notuje w swoim Dzienniczku „(…) uspokajam się widząc niezgłębione miłosierdzie Twoje (…)” (Dz. 66).
Dla innych możemy nic nie znaczyć, dla Boga jesteśmy cenniejsi niż życie Jego Syna. Jestem warta życie Boga-Człowieka, które oddał za mnie: „Oto wyryłem Cię na obu dłoniach (…)” (Iz 49,16).

