Codzienność Duchowość

W lekkim powiewie

Koniec wakacji i powrót dzieci do szkoły to czas z jednej strony przez rodziców długooczekiwany, z drugiej trudny, bo trzeba młodych motywować, bo wyprawki szykować, bo znów rano wstawać, itd. Sprawy nie ułatwia też fakt, że lato nieuchronnie zbliża się ku końcowi i powoli czuć jesienną aurę.

Dziś, kiedy wróciliśmy z rozpoczęcia roku szkolnego, poczułam smutek, poczucie straty. Czy to żal z powodu mijającego lata, czy świadomość, że znowu zacznie się codzienna rutyna. Chodziłam z tymi niemiłymi uczuciami całe przedpołudnie. Nie pomogła nawet włoska kawa. Otworzyłam Pismo Św. – też nic.

Późnym popołudniem wyszłam przed dom i wtedy, zupełnie nieoczekiwanie, otulił mnie ciepły powiew wiatru. Poczułam, jakby Ktoś chciał mnie przytulić. Świeciło słońce. Jego złociste promienie dodały mi otuchy, że i w zwykłej codzienności jest ze mną On – dobry, kochający, otulający. I że mimo nieuchronnych szarych dni, większego natłoku obowiązków, mimo chłodu i zmęczenia Bóg będzie przychodził w drobnych, prostych gestach, w delikatnych promieniach słońca na twarzy, w lekkim powiewie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *